photo by dieBlen.de
Banner dla Kacperka   Ratujmy dolinę Rospudy

czytam moje


piszę
Notka numer 355 i pół ;)
2007-12-11
21:57:38

Nie wiem, co tu się dzieje i nie chcę wiedzieć. Jak zapowiadałam, spadam stąd.

O, TU

 

 



skomentuj (0)
 


355. Deadline generation, generation deadline
2007-12-03
20:19:10

Wkurza mnie ogólnokrajowy sukces studentów M., objawiający się w postaci portalu nasza-klasa.pl, wkurza mnie sama idea kolekcjonowania grona „znajomych”, z którymi od lat kilkunastu albo więcej niż kilkunastu jest mi nie po drodze (zakładając, że kiedykolwiek w ogóle mi z nimi po drodze było), a oto nagle się znamy i jest tak fajnie pogadać po latach, i spotkajmy się koniecznie, i wkurza mnie także pomysł takiego spotkania, które wymagałoby zapewne inwestycji we fryzjera i stosowną kreację, dwutygodniowej diety i równie długiego przygotowania mentalnego, a wszystko po to, żeby przez parę godzin poudawać, że oto wcale nie wyglądam na swoje trzydzieści cztery lata i och, takie mam fajne życie, blond córeczkę, wolny zawód i dom z ogrodem budujemy, tak, trzy lata w Niemczech byliśmy, ale wróciliśmy, to nieprawda, że tam jest łatwiej, tu też można, jak się chce, ty też się nic nie zmieniłaś i tak, musimy się widywać częściej, koniecznie. Jasne, już.

Kogo by nie zapytać, to powie, że dla niego najważniejsze sprawy w życiu to związek, rodzina, przyjaciele i szczęśliwe życie, i pasja, i satysfakcja z pracy, i samorozwój, i relacje z ludźmi, i zen, równowaga i feng shui; a tymczasem zapieprza — na rachunek cudzy lub swój, bez znaczenia — po kilkanaście godzin dziennie, codziennie (jeśli zaś, nadludzkim wysiłkiem woli albo nieoczekiwanym zrządzeniem losu, poświęci jeden dzień na rzeczy przyjemne, choć nie pożyteczne, walczy z wyrzutami sumienia i szuka na siłę usprawiedliwień, że oto może NIE PRACUJE w niedzielę, ale przecież), a wszystkie te Niby Najważniejsze Rzeczy odkłada na jakieś mityczne jutrokiedyśpóźniejjeszczenieteraz. Które, obawiam się, nie nadchodzi nigdy.

Nie mamy problemów z priorytetami, mamy tylko problem z uświadomieniem sobie faktu, że nie da się mieć wszystkiego naraz i że ten licznik jakoś podejrzanie łatwo i niepostrzeżenie się przekręca i oto niespodziewanie okazuje się, że zamiast wszystkiego nie mamy, tak właściwie, nic. Zasadniczo zatem odmawiam udziału w takiej rzeczywistości, nie wiem jeszcze tylko, jak to osiągnąć. Ale to przecież tylko szczegół techniczny.

PS. Roboczy tytuł tej notki brzmiał „listopad miesiącem samobójców”. Ale, szczęśliwie, już mamy grudzień. Oraz chciałam, żeby był wydźwięk optymistyczny, bo to prawdopodobnie ostatnia notka tutaj; też przecież czujecie, że formuła się, jak to mówią, wyczerpała, i to dość dawno. Więc jak tylko uda się pokonać problemy techniczne (Wordpressa może i instaluje się dwoma klikami, ale tylko wtedy, jeśli nie trzeba wcześniej robić apgrejdu całego serwera), to się przeniosę na brand new blogusia zupełnie gdzie indziej.


skomentuj (14)
 


354. Potret rodzinny we wnętrzu
2007-11-05
22:10:48



skomentuj (3)
 


353. Po dwóch miesiącach przestoju...
2007-10-10
18:09:44

...mamy więźbę i strop. I straszny bajzel na budowie.







skomentuj (3)
 


351.
2007-09-07
23:44:43

Wracamy z rozmowy z architektem [temat rozmowy, w pewnym skrócie: „Dlaczego budowa stoi od dwóch miesięcy i kto tu kogo wy…sterował”].
- Zauważyłeś, że on mi się cały czas gapił na cycki?
- Nie kochanie, tylko spuszczał wzrok, bo mu było głupio.


skomentuj (6)
 


350.
2007-09-05
15:08:07

Jesień nie powinna tak spadać na człowieka bez żadnego uprzedzenia.

skomentuj (2)
 


349. Podaj dalej ;)
2007-08-10
12:12:24

Pozdrowienia dla Google: Ogrodzieniec zamek Podzamcze Zawiercie tanie noclegi agroturystyka agro pole namiotowe Jura Marianna Korczyńska turystyka miejsca noclegowe

A TU LINK

skomentuj (2)